Influencer a prawo – jak działać legalnie i nie narażać się kontrolę UOKIK? Poradnik dla influencerów

Krzysztof Bardel|
|
Comments (0)

W ostatnich tygodniach niemalże do czerwoności rozgrzany został temat działania influencerów oraz influencer marketingu, w aspekcie prawnym. Pozostawieni do niedawna samym sobie, prowadząc działalność wymykającą się spod przestarzałych i skostniałych ram prawnych, influencerzy podejmowali działania, które finalnie po badaniu UOKIK były opłakane w skutkach. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a przede wszystkim jego Prezes, podjęli korki, które to mają na celu pokazać, iż influencerzy są zobowiązani przestrzegać przepisów prawa, a obecne prawo nie wymaga wielu modyfikacji, by skutecznie je egzekwować względem tej właśnie grupy. W niniejszym artykule przedstawione zostały zarówno podstawowe instytucje prawne, na które influencerzy muszą zwracać uwagę, jak i rady, jak działać zgodnie z prawem.

Influencer i influencer marketing

Na wstępie ustalić należy, kim jest influencer oraz czym jest influencer marketing. Wszak w przypadku uznania, iż działalność danej osoby nie może być w ten sposób zakwalifikowana, opisywane wymagania prawne nie muszą mieć wobec niej zastosowania.

Influencer nie ma jednej, encyklopedycznej i wyczerpującej definicji, lecz można odtworzyć zasadnicze przymioty, które cechują osobę uznawaną za influencera.

Influencer zatem to osoba, która działa w internecie, a konkretyzując – w szeroko pojętych mediach społecznościowych, posiada zbudowane zasięgi (bazę odbiorców) oraz pewną więź ze swoją „publiką”. Dzięki temu jest ona w stanie – jak sama nazwa wskazuje (z ang. influence – wywierać wpływ) – oddziaływać w sposób pośredni lub bezpośredni na decyzje podejmowane przez jej odbiorców.

Influencerzy, jak zostało wspomniane, do dotarcia do odbiorców wykorzystują swoje zasięgi zbudowane w mediach społecznościowych. Służą do tego przede wszystkim takie portale jak Instagram, YouTube, Twitter, Facebook, Tiktok czy Snapchat. Rzecz jasna zbiór platform, które mogą oni wykorzystywać jest zbiorem otwartym – zasięgi budować mogą nawet na swojej własnej stronie/blogu. Także znaczenia nie ma, czy działanie w sieci to jedyne zajęcie influencera oraz to, w jaki sposób zasięgi zbudował. Influencerem będzie zatem zarówno Karol „Friz” Wiśniewski, założyciel słynnej „Ekipy”, który od lat działa w sieci i jest to centrum jego zainteresowania oraz Robert Lewandowski, który swoją popularność i zasięgi zawdzięcza sportowej, nie-internetowej karierze.

Jak łatwo się domyślić, osoby takie nie żywią się energią czerpaną z internetu, więc swoje zasięgi przekuwają na pieniądze. Dzieję się to przede wszystkim za sprawą współprac z różnymi markami, których produkty – lub je same – influencerzy reklamują. I tym właśnie jest influencer marketing – działaniami reklamowymi lub szerzej ujmując po prostu marketingowymi, w które zaangażowani są influencerzy.

Przykład: Influencer X prowadzi na konto na Instagramie, które skupia się wokół tematyki piłki nożnej. Wrzuca filmy oraz zdjęcia, na których opowiada o piłce, relacjonuje mecze, w których bierze udział czy pokazuje różne sztuczki z piłką. Spółka Y, wiodący producent sprzętu piłkarskiego, proponuje mu umowę, na mocy której zamieścić będzie miał sponsorowane zdjęcie, w których ma ubrane buty tej firmy, a w treści opisu tegoż zdjęcia zamieszcza przygotowany przez spółkę Y tekst, który w superlatywach opisuje obuwie. Ponadto X zobowiązuje się zamieścić trzy 1-minutowe filmiki na instastory (treści dostępne na Instagramie przez 24 godziny od ich zamieszczenia, umożliwiają bliższą relację z obserwującymi oraz bieżące relacjonowanie swojego życia), w których pokazywać będzie sztuczki piłkarskie, mając na nogach wskazane buty i tłumaczący, jak bardzo ułatwiają one grę.

Kwoty, które poszczególni influencerzy mogą zarobić na tego typu współpracach zależą oczywiście od wielu czynników, na których czele są dane na temat tego, jakimi zasięgami dysponują. Zakres świadczenia wzajemnego względem usługi marketingowej może być jednak rozmaity – jak podkreśla prezes UOKiK Tomasz Chróstny: „sponsoring należy rozumieć szeroko – zapłatą nie muszą być pieniądze, może to być inna korzyść np. wycieczka, testowanie luksusowych produktów. O wszystkich tego typu sytuacjach czytelnicy, słuchacze czy widzowie powinni być wyraźnie poinformowani”. Oznacza to, że dla dużego influencera prawdopodobnie satysfakcjonująca będzie zapłata wysokiej kwoty pieniężnej, a dla mniejszego natomiast wynagrodzeniem za reklamę np. restauracji na instastory będzie jedynie darmowy posiłek.

Do niedawno wydawało się, że działania marketingowe influencerów nieco wymykają się dotychczasowym regulacjom prawnym. UOKiK jednak pokazuje, że zmotywowanie ich do uczciwych aktywności, które nie godzą w odbiorców, nie jest aż takie trudne i co najważniejsze – odpowiada obecnemu stanowi prawnemu.

Nieuczciwa reklama, czyli jak oznaczać treści w sieci?


Podstawową kwestią, którą na tapet wziął w ostatnim czasie UOKiK, jest prawidłowe oznaczanie treści reklamowych. Podstawy prawnej tego obowiązku doszukiwać możemy się w art. 16 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zgodnie z ustępem pierwszym przywołanej regulacji:

Czynem nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy jest w szczególności:

  1. reklama sprzeczna z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub uchybiająca godności człowieka;
  2. reklama wprowadzająca klienta w błąd i mogąca przez to wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru lub usługi;
  3. reklama odwołująca się do uczuć klientów przez wywoływanie lęku, wykorzystywanie przesądów lub łatwowierności dzieci;
  4. wypowiedź, która, zachęcając do nabywania towarów lub usług, sprawia wrażenie neutralnej informacji;
  5. reklama, która stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności, w szczególności przez uciążliwe dla klientów nagabywanie w miejscach publicznych, przesyłanie na koszt klienta niezamówionych towarów lub nadużywanie technicznych środków przekazu informacji.

„Typ” reklamy oznaczony w pkt 4 powyższego przepisu (art. 16 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k.) określić można „kryptoreklamą”. Jest to zatem reklama, której celem jest zachęcenie odbiorcy do produktu, często nawet podprogowe, a która jednocześnie nie sprawia jasnego wrażenia, iż ma charakter reklamowy.

Kryptoreklama opisana jest także na tzw. „liście czarnych praktyk” w ustawie z dnia 23 sierpnia 2007 roku o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, zgodnie z której art. 7 pkt 11: „Nieuczciwymi praktykami rynkowymi w każdych okolicznościach są następujące praktyki rynkowe wprowadzające w błąd: kryptoreklama, która polega na wykorzystywaniu treści publicystycznych w środkach masowego przekazu w celu promocji produktu w sytuacji gdy przedsiębiorca zapłacił za tę promocję, a nie wynika to wyraźnie z treści lub z obrazów lub dźwięków łatwo rozpoznawalnych przez konsumenta”.

W podanym przepisie określenie „zapłacił” rozumieć należy rzecz jasna szeroko, a więc jako wszelkie odniesienie korzyści majątkowej przez influencera. Będzie tu mowa zarówno o wzbogaceniu (zapłata określonej sumy w ramach wynagrodzenia za reklamę), jak i braku zubożenia (darmowa wycieczka za reklamę lub darmowy obiad w restauracji).

Przykład: Influencerka A, która prowadzi popularne konto na TikToku skupione wokół lifestyle’u, mody, makijażu itp. w ramach współpracy ze spółką kosmetyczną B, nagrywa filmik (tiktoka), na którym opowiada, że o jej ulubionym podkładem jest ten produkowany przez spółkę B. Wymienia w nim jego superlatywy i podkreśla, że używa go codziennie i nic nie działa tak dobrze, jak ten produkt. Reklama ta nie jest w żaden sposób oznaczona, przez co widz jest zainteresowany określonym podkładem wierząc, że ich ulubiona influencerka korzysta z niego z powodu jego jakości, a nie w ramach opłaconej współpracy. Ponadto influencerka nie otrzymała za to zapłaty, a jedynie bardzo obszerny zapas kosmetyków danej spółki. Dopuściła się ona zatem kryptoreklamy.

Działanie to jest oczywiście niezgodne z prawem. Jak wynika z przytoczonego przepisu, stanowi czyn nieuczciwej konkurencji stypizowany w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, za który grozi odpowiedzialność natury zarówno cywilnej, jak i karnej.

Należy pamiętać – co wymaga raz jeszcze jasnego podkreślenia – że oznaczenia wymagają wszystkie treści, które mogą mieć charakter płatnej reklamy. Pojęcie to rozumiane być winno maksymalnie szeroko. Oznacza to, że jeżeli influencer przyjął za reklamę jakiekolwiek korzyści (pieniądze, barter, wymianę, kupony promocyjne etc.), to publikowany w wyniku takiej umowy materiał musi być oznaczony jako reklama.

Istnieją jednak dość proste sposoby, by tejże odpowiedzialności uniknąć. Wystarczy bowiem – wzorem programów telewizyjnych, które także reklamują rozmaite produkty – wyraźnie oznaczyć współpracę. No właśnie, co w tym przypadku znaczy wyraźnie?

Tego przepisy jasno nie regulują, a ponadto zarówno orzecznictwo sądowe, praktyka prezesa UOKiK, jak i poglądy doktryny i praktyków prawniczych są dość skąpe. Niewątpliwie jednak podkreślić należy, iż oznaczenie reklamy ma być na tyle wyraźne, by odbiorca nie miał wątpliwości, czy dany materiał publikowany przez influencera ma charakter reklamowy, czy też nie. UOKiK podejmuje co prawda starania, by dostępnymi kanałami (konta w social mediach, treści publikowane na stronie, a i być może w przyszłości kodeks dobrych praktyk) dawać wytyczne na zasadzie „soft law”, lecz biorąc pod uwagę, jak świeża jest podejmowana problematyka oraz potencjalnie jak rozległa (różne typy reklamowanych produktów, rozmaite platformy etc.), trudno jest holistyczne ująć ją w całości. Wypracowane przez lata standardy w tym zakresie w prasie, radiu czy telewizji niestety nie mają odniesienia do nowych mediów internetowych, więc trudno tutaj szukać prostych analogii. Poniżej zatem prezentujemy zbiór rad, jak oznaczać współpracę.

Oznaczenie w opisie zdjęcia/filmu/innego materiału


Jest to absolutna podstawa, która powinna zawsze znaleźć zastosowanie, lecz często może okazać się niewystarczająca! Załóżmy bowiem, że influencer zamieszcza bardzo obszerny opis do zdjęcia na Instagramie, w którym reklamuje produkt X. Opis jest bardzo rozbudowany, a wzmianka o tym, że jest to współpraca znajduje się pod koniec w jednej linijce. Przeciętny odbiorca zapewne nawet nie doczyta do tego momentu, poprzestając na opisie, który jest integralną częścią reklamy. Jest to oznaczenie wadliwe, które w przypadku postępowania wyjaśniającego prowadzonego przez UOKiK mogłoby zostać podważone, a post zinterpretowany jako kryptoreklama. Także wadliwym może być jakże popularne oznaczanie przez # (hasztagi). O ile samo zamieszczenie w opisie #reklama czy też #postsponsorowany jest jak najbardziej na miejscu, tak nie każda treść hasztagu oraz jego umiejscowienie będzie właściwe. Sam prezes UOKiK podkreślał jasno, że treść hasztagu musi być zrozumiała dla każdego i widoczna. Dlatego też dodanie #ad (od angielskiego słowa „advertisement”, a więc „reklama”) jest absolutnie niewystarczające! I chociaż brak jest w polski prawie oraz orzecznictwie jasnych przepisów i wyroków w tym zakresie, tak UOKIK stoi na jasnym stanowisku: „prawidłowo oznaczone treści reklamowe powinny zawierać hasztag taki jak #reklama bądź  #materiałysponsorowane. Dają one jasny komunikat i są zrozumiałe dla odbiorców. Hasztag #ad nie jest wystarczający. Tak samo można mieć wątpliwości, czy hasztag #współpraca jest wystarczający. Pojęcie „współpraca” może mieć bardzo różny wymiar, co związane z zakresem umowy z agencją reklamową lub reklamodawcą i ich wpływem na twórczość influencera, w tym niezależność jego opinii. Hasztagi #reklama i #materiałysponsorowane są pod tym względem jednoznaczne”.

Jak wynika z powyższego, #współpraca – jakże popularny prawdopodobnie właśnie przez swój nieostry charakter – także może być niewystarczający. Co więcej, w orzecznictwie niemieckim, które to oczywiście nie ma żadnej mocy w Polsce, lecz pokazuje pewną ścieżkę w zakresie praktyk, które zdają się być zbliżone w różnych systemach prawnych, istnieją orzeczenia statuujące, iż samo #ad jest oznaczeniem niewystarczającym. Oznaczenie pewnych treści przez influencerkę z Niemiec skończyło się uznaniem przez tamtejszy sąd jej działania za kryptoreklamę, a w konsekwencji czyn nieuczciwej konkurencji z niemieckiego odpowiednika art. 16 u.z.n.k.

Nie sposób pominąć także kwestię samej lokalizacji określonych hasztagów. Popularną praktyką jest bowiem zamieszczanie wielu hasztagów w opisie zdjęcia. Ma to korzystny wpływ z punktu widzenia influencera, ponieważ może wpływać na zwiększenie zasięgów, co jest zawsze korzystne. Jednocześnie stwarza szansę, by w masie hasztagów zamieścić nawet te treściowo poprawne (np. #reklama, #materiałsponsorowany) w sposób, przez który odbiorca nie dostrzeże bez uważnego wczytania się w masę hasztagów tego odpowiedniego. A podkreślić należy, że

Oznaczenie w treści samego materiału


W tym zakresie trudno jest stworzyć uniwersalny poradnik, więc posłużymy się konkretnymi przykładami.

  1. Oznaczenie w filmie na YouTube: Dobrą praktyką będzie w tym zakresie dodanie fragmentu (planszy/grafiki) podczas montażu, w którym napisane będzie, iż jest to film sponsorowany. Zupełnie jak w telewizji – słynne „sponsorem programu był (…)” ( z przymrużeniem oka 😉 ). Można także poświęcić fragment filmu na powiedzenie przed kamerą, iż materiał ma charakter reklamowy. Nie zaszkodzi także dodać w montażu fragment zawierający reklamę widocznego napisu #reklama lub podobnego. Ponadto szczególną uwagę należy przywiązywać do filmików, na których twórca testuje rozmaite produkty. Mają one niewątpliwy potencjał marketingowy, lecz nieoznaczenie ich jako reklamy, będzie opłakane w skutkach.
  2. Oznaczenie zdjęcia: Na zdjęciu oznaczyć można zleceniodawcę (markę, z którą współpracujemy) – samo w sobie będzie to niewystarczające, lecz w połączeniu z odpowiednim opisem może stanowić dopełnienie całości. Możliwe jest także umieszczenie na zdjęciu odpowiedniego napisu lub hasztagu, lecz zapewne zaburzy to ogólną estetykę i będzie niechętnie wykorzystywane przez twórców. W tym aspekcie zatem trzeba skupić się bardzo szczegółowo na opisie.
  3. Oznaczenie na instastory: Nagrywając film, który następnie zostanie udostępniony na instastory, warto jest opatrzyć go w odpowiednie hasztagi. Jest to swego rodzaju podstawa, którą dobrze jest uzupełnić o przekazanie werbalne odbiorcom, iż dany materiał jest reklamą. Należy pamiętać, że widzowie w tym przypadku nie mają możliwości zapoznania się z opisem, więc to, co w opisie decyduje o skutecznym oznaczeniu reklamy, powinno znaleźć się tutaj na samym nagraniu. Należy zwrócić uwagę na dwie kwestie! Po pierwsze z uwagi na charakter instastory, które dzieli się na krótkie części zwane potocznie „kafelkami”, należy pamiętać, by odpowiednie hasztagi znajdowały się na wszystkich „kafelkach”, a nie tylko na pierwszym. Po drugie – spotkać można się z niezamierzonymi lub nieuczciwymi praktykami, gdzie influencerzy tak operują światłem i kolorem czcionki hasztagów sprawiają, iż są one kompletnie niewidoczne (białe napisy i odpowiednio prześwietlony fragment tła – efekt tak piorunujący, jak niezgodny z prawem). Nie rozstrzygając, czy są to celowe praktyki, czy nie – dla UOKiK na koniec dnia liczyć będzie się osiągnięcie efektu, a więc odpowiednie poinformowanie odbiorcy, a nie czysto formalne dodanie hasztagów, które w rzeczywistości było bezskuteczne.
  4. Oznaczenie na TikToku: Filmy na Tiktoku ze swojej natury są podobne do instastory – także krótkie i treściwe. Warto jest zatem opatrzyć je w odpowiednie hasztagi. W tym przypadku jednak istnieje możliwość dodania opisu, więc absolutnie nie można pominąć tego elementu!
  5. Oznaczenie tekstu np. na Facebooku/blogu: Tutaj nic prostszego, niż po prostu zamieszczenie w widocznym miejscu stosownej adnotacji. Jeżeli tekst jest w całości sponsorowany, najlepiej będzie zrobić to na początku (nigdy na końcu!). Jeżeli tylko fragment, to wystarczające będzie dodanie jej przed tymże fragmentem.

Co także szalenie istotne, rozmaite platformy jak TikTok czy Instagram stwarzają techniczne możliwości oznaczenia postu jako sponsorowany. Wówczas automatycznie pojawia się odpowiedni dopisek. Jeżeli istnieje taka możliwość, także polecamy zawsze z niej korzystać.

Trzeba pamiętać, że samo dodanie pojedynczego hasztagu będzie niewystarczające! Obowiązkiem influencera jest zadbać, bo treści były odpowiednio oznaczone.

Podsumowując tę część, należy napisać, iż jeżeli podczas oznaczania sponsorowanych treści influencer lub influencerka ma problem z tym, czy jest ono zrobione w sposób, który zapewni im spokój od UOKiK, warto spojrzeć na ten post z perspektywy osoby trzeciej. Spróbować stworzyć wzorzec „przeciętnego konsumenta”, a więc wzorzec znany rozmaitym reżimom prawnym, i zastanowić się, czy taki odbiorca bez głębokiej analizy (czytania każdej linijki opisu, analizowania wszystkich hasztagów) będzie w stanie rozpoznać, iż ten materiał jest sponsorowany. Nie jest to oczywiście gwarancja, iż działanie to jest w pełni zgodne z przepisami, lecz pewne uproszczenie dla twórców i twórczyń. Proszę sobie przypomnieć wszystkie znane seriale, w których lokowanie produktu było tak bardzo oczywiste, że aż biło w oczy – cóż, oznaczenie powinno być takie samo.

Ostateczna ocena, czy materiał jest odpowiednio oznaczona i tak w przypadku sporu należeć będzie do odpowiednich organów – przede wszystkim UOKiK. W tym zakresie, w przypadku wątpliwości pomocna będzie także opinia prawnika zajmującego się tym tematem.

Scam, czyli jak nie oszukiwać swoich odbiorców


Scam, czyli po prostu oszustwo. W branży marketingowej tym mianem zaczęto określać produkty lub reklamowanie produktów, które ma na celu wprowadzenie w błąd. Mowa tutaj na przykład – cytując UOKiK o: informowaniu o nieistniejących promocjach, ukrywaniu istotnych cech produktów, niesłuszne wyolbrzymianie właściwości lub przeznaczenia reklamowanego produktu czy oferowanie rzeczy szkodliwych bądź niebezpiecznych dla zdrowia. Przykładów tego działania w internecie można znaleźć od groma – wyszczuplające rajstopy, podrabiane zegarki, „tajemnicze paczki” za stosunkowo niewielkie pieniądze, w których miały znajdować się buty, a znajdowały się breloczki z butami czy magiczne patyczki oczyszczające do uszu. To wszystko tylko pojedyncze z bardzo, bardzo wielu ofert scamu.

Podstawą prawną do ukarania influencera za reklamowanie scamu jest natomiast znany już art. 16 ust. 1 u.z.n.k., lecz w tym wypadku zastosowanie znajdzie pkt 2). „Czynem nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy jest w szczególności: reklama wprowadzająca klienta w błąd i mogąca przez to wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru lub usługi”.

Co zatem może zrobić influencer, by uchronić siebie przed odpowiedzialnością za reklamowanie scamu, a swoich odbiorców przed kupnem go? Przede wszystkim weryfikować wszelkie współprace. Można zatrudnić do tego profesjonalistów (agencje lub prawników) lub też działać samemu. Należy przeprowadzić odpowiednie rozmowy z osobami oferującymi produkty do reklamy, a także nawet i poprosić o możliwość przetestowania produktu na własną rękę. Warto także zajrzeć do internetu, by poszukać informacji o danym produkcie. Jeżeli po takim „dochodzeniu” influencer nie ma pewności, czy produkt nie nosi znamion scamu, warto zrezygnować ze współpracy.

 Jak podkreśla sam prezes UOKiK, w zakresie kontroli scamu, urząd sprawdza, czy twórcy weryfikują oferty komercyjnej współpracy i jak zachowują się, gdy wykryte zostaną nieprawidłowości, w tym, czy wycofują się z reklamowania produktu, bądź oferują naprawę szkody swoim followersom”. Wskazuje on także na oczekiwania, jakie UOKiK ma wobec nich: „nie można bezrefleksyjnie decydować się na wątpliwą współpracę tylko z pobudek finansowych”. „Każdy influencer powinien przestrzegać prawa przy promowaniu produktu bądź usługi oraz brać odpowiedzialność za swoje działania”.

W tym aspekcie – częściowo dla rozrywki, a częściowo dla celów edukacyjnych, polecamy niedawno wydany film przez youtubera OjWojtek, w którym unaocznił on to, o czym mówił Tomasz Chróstny w przywołanym powyżej fragmencie: https://www.youtube.com/watch?v=nwB7g0wFH_c&t=2378s&ab_channel=ojwojtek

Co zrobić, gdy UOKiK zwróci się do influencera?


Najrozsądniejszym będzie oczywiście umówić się na spotkanie z profesjonalnym prawnikiem, który w rzetelny i wiarygodny sposób oceni sytuację, w jakiej znalazł się influencer lub influencerka.

Prezes UOKiK, bo to właśnie on zwróci się zapewne do influencera z wezwaniem do przedstawienia zawartych umów itp., na początku wszczyna jedynie postępowanie wyjaśniające. Nie ma ono charakteru represyjnego. Jego celem jest wyjaśnienie, czy dany influencer swoimi działaniami naruszył prawo. UOKiK będzie chciał zobaczyć, jakie umowy zostały zawarte, jakie były ich postanowienia, jaka była forma oraz – jeżeli dojdzie do naruszenia prawa – kto jest za nie odpowiedzialny. Możliwa jest zatem sytuacja, w której kontrahent influencera zlecający mu reklamę danego produktu, zażąda, by miała ona charakter kryptoreklamy. Oczywiście nie wprost, lecz postanowienia umowne mogą zakazywać używania odpowiednich hasztagów, czy oznaczania treści sponsorowanej. Działanie to oczywiście nie zwalnia influencera od odpowiedzialności za kryptoreklamę, ale rozciąga ją także i na zleceniodawcę. Dopiero w następnym etapie UOKiK określa, czy doszło do naruszeń i wymierza karę.

Gdy UOKiK zażąda dokumentów, informacji, umów i innych, nie pozostaje nic innego, jak po prostu zacząć współpracować. Jeżeli popełniliśmy czyny nieuczciwej konkurencji lub stosowaliśmy nieuczciwe praktyki rynkowe, zostanie to prędzej czy później ujawnione. Brak współpracy natomiast, a więc niezastosowanie się do poleceń z wezwania, kosztować nas będzie jedynie dodatkowe pieniądze. Za brak współpracy z UOKiK, a więc niewydanie dokumentów czy brak odpowiedzi na udzielone pytania, czeka kara finansowa, o czym przekonało się niedawno pewne grono influencerów. Kruszwil, Marcin Dubiel, Maffashion, Paweł Malinowski, Marcin Malczyński oraz Marlena Sojka zapłacili sumarycznie 139 tys. zł. (najwięcej Kruszwil, bo aż 50 tys., najmniej Sojka – 4 tys.) za rzeczony brak współpracy.

Dalsza część postępowania polega już na wykazaniu, iż nie złamało się przepisów prawa. Warto w tym aspekcie wesprzeć się profesjonalnym prawnikiem – wszak samemu walka z UOKiK, który prawnikami stoi, może okazać się nieskuteczna.

Podsumowując zatem tę część – w przypadku, gdy UOKiK wezwie influencera do określonych działań, należy te działania podjąć i współpracować z urzędem. Działanie przeciwne może skutkować karą, jak w przypadku opisanych influencerów. Jednocześnie, na dalszym etapie postępowania, a raczej w jego wyniku, Prezes UOKiK może raz jeszcze ukarać influencera – tym razem już za działanie niezgodne z prawem będące przedmiotem uprzednich wyjaśnień.

Polecamy każdemu influencerowi stosować się do poleceń zawartych w tekście, ale przede wszystkim do wytycznych UOKiK. Warto jest śledzić stronę urzędu, ale także i social media (Instagram oraz Twitter), gdzie pracownicy w bardzo klarowny i przystępny sposób zamieszczają informacje pomocne przy legalnym działaniu influencerów.

W przypadku pytań lub chęci skorzystania z usług naszej Kancelarii Prawnej zapraszamy do kontaktu!

Rate this post

NAJNOWSZE PORADY PRAWNE

Ostatnie wpisy