Czy można udostępnić zakupione ebooki rodzinie i znajomym?

czytnik ebooka
Piotr Kłodziński|
|
Comments (0)

Już od kilku lat coraz bardziej popularne stają się elektroniczne wersje książek. W dobie pandemii oraz ułatwionej cyfryzacji, udział rynku e-booków rośnie o kilkadziesiąt procent ku radości nowoczesnych księgarni, pozwalając na poszerzenie dostępu do kultury bez wychodzenia z domu. Skoro e-booki traktujemy dziś identycznie jak tekturowy pierwowzór, to czy całkowicie legalnie po przeczytaniu możemy je „pożyczyć” na dyski pendrive naszych bliskich tak, jak czyniliśmy to w przeszłości z grubym tomem Harry’ego Pottera?

💡 Najważniejsze wnioski

  • Twórca utworu traci majątkowe prawo do egzemplarza wraz z chwilą jego sprzedaży (tzw. „wyczerpanie prawa”). W przypadku cyfrowych e-booków TSUE stwierdził jednak, że ta zasada na rynkach cyfrowych działa całkowicie inaczej i odsprzedaż wciąż wymaga oficjalnej zgody wydawcy.
  • Polskie prawo dopuszcza jednak zjawisko zwane „dozwolonym użytkiem osobistym”.
  • Dozwolony użytek osobisty pozwala obdarować lub pożyczyć e-booka jedynie wyselekcjonowanej liście prawdziwych osób znajdujących się np. w kręgu rodziny, powinowactwa czy ścisłego stosunku towarzyskiego.

Zgodnie z aktualnym prawem udostępnianie znajomym utworu na torrentach czy gigantycznych „chomikuj” absolutnie wychodzi poza dozwolony użytek i traktowane jest jak klasyczne, przestępcze piractwo łamiące obostrzenia licencyjne.

Czy zgodnie z prawem autorskim można pożyczać „używane” E-booki z internetu?

Wyczerpanie prawa i użyczenie

Odpowiadając na zawiłości rynku cyfrowego należy spojrzeć do polskiej ustawy o prawie autorskim (u.p.a.). Najważniejszą instytucją fizycznego podwórka jest art. 51 „Wyczerpanie prawa” – z chwilą, gdy pisarz włoży książkę do Empiku i po raz pierwszy ją opyli za zapłatą, traci on władzę nad tym konkretnym, Twoim zakupionym egzemplarzem. Od tej pory możesz go legalnie spalić, pożyczać lub sprzedać (nawet z przebiciem) obcym ludzkim w antykwariacie i nigdy nikt Cię za to nie oskarży.

Jednak w świetle głośnego i rygorystycznego wyroku z Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE), Zasada Wyczerpania Prawa została całkowicie zanegowana względem zdigitalizowanych e-booków (gdyż one „nie mają formy i materii”). Oficjalna odsprzedaż używanego e-booka „na Vinted” lub na obcym Allegro narazi Cię na szybkie zarzuty od prokuratury – i by to uczynić zawsze potrzebujesz drogiej autoryzacji samego twórcy praw majątkowych.

Dozwolony użytek osobisty

Szukając ratunku na pożyczanie w domowym zaciszu korzystamy zatem z art. 23 (Dozwolony użytek osobisty). Prawodawca wie, że nie da się zlikwidować tradycji dzielenia się w domu kupionym węglem czy muzyką. Zakres użytku osobistego w ustawie obejmuje korzystanie z dzieł przez mocny i twardy „krąg osób pozostających w związku osobistym (rodzina, powinowactwo, stosunek towarzyski)”.

Pojawia się dysonans – czy można w ten sposób wytworzyć całkowicie nowe pliki-kopie (powielając plik i posyłając go po mailem dla 5 ciotek)?
Eksperci (doktryna) potwierdzają, że po to ten zapis istnieje: możesz w 100% legalnie wyeksportować i zrobić kopię cyfrowego pliku ze swojego legalnie nabytego utworu dla żony czy ojca, zupełnie tak, jak niegdyś przegrywało się puste kasety magnetofonowe „TDK” w celu podróży autem z najlepszym przyjacielem z bloku.

E-book to książka, a nie program komputerowy

Ustawowy dozór surowo wzbrania „dozwolonego użytku osobistego” wobec chronionych kodem programów komputerowych (czyli np. najnowszej gry „Wiedźmin” czy oprogramowania antywirusowego). Czy sprytny prokurator może rzec, że e-book w formacie „.epub” to program?
Nie. TSUE wyjaśniło jednoznacznie: E-book to cyfrowy wydruk danych, a by coś było „programem” musi mieć swój specyficzny kod wynikowy oraz kod źródłowy na poziomie maszyny – plik z książką w smartfonie jest z punktu widzenia licencyjnego bezpieczny, i wciąż jest po prostu książką.

Podsumowanie i granice dzielenia się e-bookami

Możemy legalnie udostępniać i powielać zrobione przez siebie pliki naszych E-booków członkom rodziny i naszym najbliższym znajomym (dzięki Dozwolonemu Użytkowi Osobistemu). Warunkiem żelaznym jest to, że mamy absolutną i twardą pewność, że żadna z powierzonych osób (np. zaufany przyjaciel) „nie wrzuci go gdzieś dalej na potężną i obcą bazę danych na forum dla setek osób”. Gdyby tak uczyniła, dozwolony użytek zostanie zerwany, i narażamy się na oskarżenia o zwielokrotnienie utworu. Prawo jest dla mądrych i małych kręgów – warto uczyć się wspierać cyfrową gospodarkę i autorów mądrze oraz odpowiedzialnie.

Artykuł ekspercki Kancelarii Kłodziński. Doradzamy podmiotom komercyjnym na rynku IT na terenie Warszawy z rygorystycznego zabezpieczania własności intelektualnej i zawiłości prawa autorskiego wobec konkurencji.
5/5 - (1 głosować)