Koncepcja prywatyzacji służby zdrowia i prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych często wzbudza kontrowersje i dyskusje na temat roli państwa w dostarczaniu opieki medycznej. W debacie publicznej padają jednak nierzadko populizmy i uproszczone hasła. W poniższym artykule przedstawiam alternatywną wizję prywatyzacji służby zdrowia, która w sposób optymalny łączy wolność rynkową z mądrą państwową regulacją. To propozycja dla rządzących na kompleksowe uzdrowienie systemu.
💡 Key takeaways
- Państwo powinno ustalać powszechny, obowiązkowy koszyk świadczeń medycznych.
- Prywatne ubezpieczalnie powinny konkurować ze sobą o pacjenta, zastępując scentralizowany monopol NFZ, co doprowadzi do podniesienia jakości usług.
- Koszty leczenia osób niepłacących składek (np. bezrobotnych) mogłyby być rozdzielane proporcjonalnie na ubezpieczalnie, przy zachowaniu równych praw pacjentów.
- Model zakłada znaczne obniżenie podatku PIT poprzez eliminację centralnych dotacji do NFZ. Zyskane w ten sposób przez podatnika środki zostaną przekazane na opłacenie własnej ubezpieczalni.
Zamiast do urzędniczego NFZ, pieniądze z podatków (przez obniżony PIT) trafiłyby do naszych portfeli. Dzięki temu każdy pacjent decydowałby sam, do której prywatnej ubezpieczalni przekaże składkę w zamian za określoną jakość usług (np. gwarancję szybkiego przyjęcia na SOR).
Jak mądrze sprywatyzować służbę zdrowia? Gotowy model
Point 1: State regulation of the benefit package
Pierwszym krokiem w proponowanej koncepcji jest utrzymanie państwowej regulacji koszyka świadczeń. Oznacza to, że rząd nadal określałby minimalny zakres usług medycznych, które muszą być zapewniane wszystkim obywatelom, bez wyjątków. Ten koszyk świadczeń stanowiłby podstawę opieki zdrowotnej i wskazywałby, na jakie świadczenia obywatele mogą liczyć w każdej ubezpieczalni. On już dzisiaj w zasadzie istnieje (to wykaz świadczeń gwarantowanych przez NFZ). Zakres ten nie powinien ulegać zmniejszeniu, lecz wręcz powiększać się o najnowsze terapie. To jest ten krytycznie ważny element regulacyjny państwa, który blokuje drapieżny kapitalizm.
Punkt 2: Udział prywatnych ubezpieczalni (NFZ traci monopol)
Kluczowym elementem tej propozycji jest otwarcie drzwi dla powszechnych prywatnych ubezpieczycieli zdrowotnych, którzy działaliby poza lub obok Narodowego Funduszu Zdrowia. Obywatele mieliby prawo wyboru: publiczna służba zdrowia a może prywatny ubezpieczyciel? Zapewne z czasem wszyscy przepisaliby się z niewydolnego NFZ do prywatnych firm, które musiałyby konkurować ze sobą o klienta wyższą jakością usług, lepszymi placówkami i brakiem biurokracji.
Punkt 3: Redystrybucja osób niepłacących składek
Ważnym aspektem solidarnościowym modelu jest dbałość o osoby, które nie opłacają składek (np. bezrobotni, dzieci, niektórzy emeryci). Obecnie państwo finansuje ich leczenie centralnie przez NFZ. W nowej koncepcji, osoby te zostałyby „rozdzielone” (np. drogą losowania) proporcjonalnie pomiędzy prywatne ubezpieczalnie zdrowotne. Państwo musiałoby zagwarantować regulacyjnie, by prywatny podmiot oferował im obsługę w takim samym standardzie, jak osobie płacącej rynkową składkę. Koszty i tak ponosi społeczeństwo, dlaczego więc nie zostawić organizacji świadczeń wolnemu rynkowi?
Point 4: Reducing personal income tax and eliminating state subsidies
Aby wyrównać koszty, jakie ponosiliby pracujący obywatele (którzy swoimi składkami de facto opłacą też leczenie osób przydzielonych ubezpieczalniom z puli niepłacących), proponuję obniżenie podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). Obniżka ta byłaby równa dotacjom, które dziś budżet państwa co roku dorzuca do czarnej dziury, jaką jest NFZ. Eliminacja dotacji i redukcja PIT oznacza, że w naszych portfelach zostaje więcej pieniędzy. Obywatele ze znacznie grubszym portfelem mogą swobodnie sfinansować z tego prywatną, choć solidarnościowo droższą składkę rynkową.
Punkt 5: Uzdrowienie systemu – owoce konkurencji
Proponowany model łączy skuteczną i twardą regulację państwową z prywatną przedsiębiorczością ubezpieczycieli. Konkurencja bardzo szybko wymusiłaby na prywatnych funduszach radykalną poprawę jakości obsługi. Szybko pojawiłyby się ubezpieczalnie reklamujące się hasłem: „W naszych placówkach przyjmiemy Cię na SOR w ciągu 15 minut – przenieś do nas swoją składkę!”.
Przedstawiona tutaj propozycja łączenia elementów wolnego rynku z interwencjonizmem mogłaby stworzyć elastyczny i wydajny system opieki zdrowotnej. Wymagałoby to żelaznych regulacji prawnych, by nie dopuścić do patologii czy dyskryminowania pacjentów. Pod warunkiem jednak rzetelnego zaprojektowania i brutalnego egzekwowania prawa (najlepiej z karami drastycznie obniżającymi rentowność za oszustwa wobec pacjenta), można by w krótkim czasie uzyskać znakomite rezultaty dla całego społeczeństwa, żegnając się z kolejkami raz na zawsze.